Gdy kończy się miłość…

Jest mi smutno. Pewne wiadomości, które dotarły do mnie o bliskiej mi bardzo osobie, wypełniły moje myśli i serduszko mnie boli. Jeżeli kończy się miłość, jeżeli uczucie zostaje zdeptane codziennością, jeżeli czar mija, a dwoje ludzi nie może się porozumieć, to zawsze boli…Nie wiem, jak będzie, czy czteroletni szkrab scementuje ten związek na tyle, by się nie rozstali? Kiedyś, zanim Ją poznał, powiedział mi, że nie oczekuje wielkiej miłości, że ON potrafi się przystosować, być na tyle elastyczny, by stworzyć udany związek. Miłość już przeżył…zawiodła go, mieli inne oczekiwania…ON chciał założyć rodzinę …ona poznawać świat. Rozstali się, choć był to bardzo długi związek. I wtedy powiedział te słowa …i ja mu uwierzyłam…dlatego, że go dobrze znałam i ogarnął mnie ogromny smutek i żal, bo pomyślałam sobie jak to? Ten facet zasługuje na miłość, jego rodzice już ponad 30 lat tworzą udane nadal kochające się małżeństwo, a ON miałby tego nie doświadczyć? Wiem, że pragnął już mieć swoją rodzinę ..dom…pracę…dziecko…I bałam się, że stworzy to wszystko bez solidnego fundamentu, jakim jest MIŁOŚĆ. I poznał Ją- rozwódkę…nieważne…ważne, że pamiętam jak usłyszałam :’ To jest kobieta mojego życia…kocham ją…” Radość i ulga …i wiara, że stworzy prawdziwą rodzinę, w której będzie miłość i szacunek…i to wszystko, czego potrzeba w udanym kochającym się małżeństwie. Szybko się wszystko potoczyło, ciąża…ślub…dziecko…Własne mieszkanie……samochód…praca…Z boku patrząc szczęśliwa rodzina i nagle wszystko pryska jak bańka mydlana. Jej ciągłe pretensje o wszystko…o podnoszenie kwalifikacji ( studia podyplomowe) o pracę, o dziecko, o wyjście z kumplami, o komputer, nawet o to, że jego rodzice pomogli im finansowo. W domu to ON zajmuje się dzieckiem, porządkami, a obiad często jada na mieście…Ona pracuje i musi odpocząć…hmm no cóż, ktoś by powiedział równouprawnienie…Ona pyszczy, furczy i ciągłe żale…być może i czasami uzasadnione …Jego mama powiedziała, że jeżeli nie potrafią już tego naprawić, to nie warto się męczyć. Przecież jeszcze każde z nich może trafić na swoją drugą połówkę i być szczęśliwym. Przynajmniej ON …bo naprawdę jest świetnym facetem i czasami sobie myślę, że właśnie tacy trafiają na takie HARPIE. Jej własna matka powiedziała, że Ona ma trudny charakter…ja bym powiedziała, że niszczący… Słuchając tego wszystkiego, nie rozumiałam w ogóle Jej zachowania, nie mówiąc już o słuszności pretensji… Nie wiem, co będzie, jest jeszcze dziecko w tym wszystkim…cokolwiek postanowią, mnie będzie smutno…bo już wiem, ON nie kocha Jej.