W strugach deszczu…

<Rano wyjrzałam przez okno i uśmiechnęłam się…no nareszcie trochę śniegu. Nawet perspektywa dzisiejszego dnia za kółkiem nie popsuła mi humoru. Nareszcie…biało….zimowo….Niestety jazdę już miałam w strugach deszczu i to tak przez cały dzionek. Puchowa śniegowa kołderka była zbyt cienka by się dłużej utrzymać, a deszcz i plusowa temperatura zrobiła swoje. Jadąc i słuchając muzyki stwierdziłam, że w ogóle jeszcze tych świąt nie czuje…gdyby nie kolędy puszczane w radio…Nie lubię, ale od takiej chlapy wolę jednak mróz, śnieg i słońce….no i co to za święta w deszczu? Do wigilii jeszcze tydzień…może zrobi się w końcu zimowo…Chyba większość z nas na to czeka…chociaż, żeby słoneczko w końcu zaświeciło…czy to tak wiele?